29.10.2016

HAPPY END ? ---- Uwalniam swego ducha :) ----


A teraz coś szczerego bardzo, co mi chodzi po głowie od pewnego czasu. 
Planów, pomysłów, niedokończonych projektów mam milion. Tylko czasu brak na wszystko, więc powinnam kompletnie odpuścić sobie blogi, by dać radę pociągnąć do przodu inne tematy, także artystyczne, życiowe itp. Mam bardzo wiele obowiązków, ważne, realne potrzeby życiowe  i zaczynam akceptować, że zwyczajnie nie dam rady zrobić wszystkiego, że pewne tematy pochłaniające energię, a nie dające zwrotów, muszę zepchnąć na dalszy plan, czy wręcz okroić z życia. Cóż zrobić.
 Będzie co ma być, wszystko od tej pory będzie iść własnym torem - nie mogę się przecież rozerwać. 

Breyer Camila SpringtimeFilly 9195 scale 1:6 "Foazilla", red dun pinto, version: extensively overo, glossy sculpture: Kitty Cantrell Mold: AR "Raspberry" stock foal scale 1:6 



A i tak chyba niewiele osób doceniało wysiłek włożony w tworzenie tego bloga, w opisywanie, i czasem żmudne fotografowanie modeli z każdej strony, aby je pokazać innym.  Ba czasem widzę, jak konkretne hasła wykreowane przeze mnie pod opis danego konia, czy zjawiska związanego z rzeźbieniem i modelami koni, kilka dni, czy jakiś czas po publikacji na mym blogu krążą w eterze wypowiadane przez inne osoby w  formie bliźniaczej, lub nawiązującej niczym echo do postu, jak ich własne odkrycia... Do pewnego stopnia to jest bardzo miłe, normalne i prawdopodobne przecież, szczególnie gdy jest okazjonalne , a nie systematyczne, względem jednego autora. Tak? No tak.

A temat przytaczania wiedzy, odkryć, konkretnych haseł, podawanych jak własne dotyczy także wielu innych blogerów, autorów szczególnie prekursorów w danym temacie.  Oczywiście czytelnik ma do tego prawo, bo się uczy. A autor jeśli pisze, znaczy, że rozumie a przynajmniej powinien,  że jego wiedza posłuży innym. Ba najczęściej przecież chce się przysłużyć innym. Tak? Oczywiste.


 Ale o jakiejkolwiek wdzięczności, prostym szacunku w necie za darmowa wiedzę, czy czasami np.  powołanie, odnośnik ( choćby tylko co jakiś czas), już nikt nie pamięta. Netykieta zanika. 
Ba jeszcze oryginalnego autora, można zgnoić za plecami, i to PO CAŁEJ LINII,  np. na prywatnej facebookowej grupie, przy okazji nieporozumienia z kimś innym. Bo można dołożyć grosz od siebie i swoje życiowe nastawienie da się wtedy wyrzucić z brudnym bulgotem agresji. Taka jest dziś społeczność w necie... Słodko jak cholera. Tak...
  
A potem i tak się po cichu nadal czyta oplutego autora, by co jakiś czas przemycić hasła, odkrycia, autorskie obserwacje tłuczone milion razy na jego blogu i w innych miejscach publikacji  i podaje się jak swoje odkrycia. Niesmak mam w sumie głownie do tego.  Do zachowań co niektórych ludzi. 

I proszę tu te osoby, które poczuły swąd, lub wypieki, uczucie szpili i podobne emocje - o podarowanie sobie uszczypliwych refleksji - w odwecie- na mój temat tutaj, czy za moimi plecami. Nie chodzi o przepychanki, skrywane zazdrości nazywane  rzekomym wywyższanie się, a nawet o obrabianie tyłka na ukrytych grupach- co jest dnem ostatecznym. Chodzi tylko o niesmak, który te osoby pozostawiły. 

 Każdy oryginalny autor ma prawo być doceniony za to co robi i jak to robi. Wiem co pisałam,  co wniosłam w środowisko w Polsce. Tym blogiem, czy wpisami na forach, starałam się mocno, między wierszami o samych modelach,  edukować środowisko o koniach, uczyć patrzenia na nie, oceniania anatomii, czy rozumienie wielu specyficznych póz, natury, dyscyplin, rzędów itp. Tak jak to robiłam rozpalając pasję w moich uczniach jazdy konnej, czy właścicielach trenowanych koni. O dziwo część z nich co jakiś czas wspomina moją pracę. Niepokornie napiszę, że ten blog odcisnął swe piętno na polskim środowisku modeli koni, że wiele osób urosło m.in dzięki mojej wiedzy.  A jednak jakoś tak smutno, że niewiele osób pokwapi się skrobnąć jakieś choćby najmniejsze słówko tutaj, czy gdziekolwiek indziej, albo choć poczuć cokolwiek  w sercu  i zauważyć skąd uczyło się, czerpało wiedzę. Bo po co ? Skoro można przecież to zignorować udając, że wszystko się wyczytało z zagranicznego forum, albo doszło się samemu do tego itp. Tak? 

Ja moją wiedzę, przelewaną systematycznie w tego bloga, wyciągnęłam z setek książek o koniach, ze szkół, kursów poświęconych tematowi, z uniwersytetu, oraz co najważniejsze z własnych obserwacji i doświadczeń z końmi, uczniami, oraz z tworzeniem. Sporo za to zapłaciłam, także zdrowia, kontuzji, całkowitego poświęcenia temu życia. A mym nauczycielom - głownie autorom książek, nielicznym trenerom i przede wszystkim żywym koniom jestem bardzo  wdzięczna, o czym czasem przypominam, a przede wszystkim ciepło myślę o tym czego się od nich nauczyłam, pielęgnuje w sobie szacunek do nich i do zdobytej wiedzy.  

Tak mi przyszła taka smutna dygresja, że na nic było to wszystko. Niech się taka  nagada, napisze, pokaże foty, a potem i tak kopa w dupę.  Tak? 

Dziękuję tutaj tym, którzy od początku do końca wierzyli we mnie i doceniali oryginalność, pracochłonność tworzenia bloga i zawartej tu wiedzy. Dzięki, że byliście ze mną!  

Dla Was, mam nadzieję, że jeszcze czasem coś skrobnę. 
I wybaczcie mi, że nie udawało mi się tak często jak bym chciała zaglądać  na Wasze blogi i komentować posty. Puki co wiodę zwariowane życie.  

I chyba  z grubsza czas z tym skończyć - a przynajmniej to okroić. Bo inaczej nie ogarniam aukcji 
(czytaj: chleba dla rodziny), nie mam czasu na tworzenie ( i smutnieję i lecą mi piórka ze skrzydeł), albo zaniedbuję czas, który muszę poświęcać synkowi ( który przecież ma tylko mnie).
 Blogowanie bardzo rozprasza, wysysa czas, energię.  I powiem Wam szczerze, że mam już dosyć darmowego dzielenia się moją widzą, czasem na tworzenie postów, fot - by za jakiś czas nie było nawet pocałuj mnie w dupę.

---- Uwalniam swego ducha  :)  ----

Artyzm wymaga przestrzeni potrzebnej do rozwijania skrzydeł ...

I na koniec, tak  jak źróbka Camila, mogę wystawić jęzorek - a co ?! Mam do tego prawo. 
Happy End 
Prawie. A może całkiem,  kto wie. 
Na pewno uwalniam się radośnie.

***
Pozdrawiam ciepło wszystkie dobre, wartościowe duszki, które tyle czasu były tu ze mną :)

35 komentarzy:

  1. Blog według mnie wspaniały. Przykro mi, że niektórzy kopiują twoje teksty bez opamiętania..... Ten blog zawsze wydawał się taki genialny.... Wchodziłam kilka razy na dzień, aby sprawdzić czy jest coś nowego. No cóż... Trudno. Zrobi pani jak będzie uwarzała. Pozdrawiam i mam nadzieję, że trafi się czasem jakiś nowy post...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Technicznie to nie jest kopiowanie, ale w praktyce naswyraz czesto widuję przemycanie haseł jakie u mnie piszę.
      Np. ostatnio kilka dni po moim tekście z QH Counterpoint o jego namacalnej skórze odróżniającej go od koni wyrzeźbionych tak jakby nie posiadały skóry - jako echo, dwa dni poźniej odczytałam cudzy tekst o koniach wyrzeźbionych jakby były pozbawione skóry.
      Oczywiście bez przypisu czy jakiejkolwiek informacji kojarzącej tekst z jakimkolwiek autorem- tekst brzmiał jak wymyślone przez piszącego hasło.
      Ok to jeszcze zrozumiem czasem się zdarza, nie ma co za każdym razem przecież pisać,że coś tam się gdzieś wyczytało.

      Ale zaraz obok tego tekstu pojawiły się słowa, zdecydowani pełnoletniej, znanej w środowisku osoby: "Im dłużej studiuję konie pod względem zaznaczonych mięśni w różnych pozach u różnych ras, tym bardziej dochodzę do wniosku, że lwia część modeli ma za mocno zaznaczone mięśnie..." o czym tłukę tu i w innych miejscach w sieci już od wielu lat. W czasie gdy wszyscy szaleli za hiper detalicznymi końmi - ja pisałam o zbytnim przerysowaniu mieśni nieadekwatnym do anatomii, rasy itp. Pioszaca wielokrotnie czytała moje teksty, a teraz gdy mniej udzielam się na forum nagle pisze podobny takst jak własne odkrycie.
      Nie byłoby w tym nic złego, gdyby pojawił się prosty dopisek typu: im dłużej studiuję, tym lepiej widzę,że to o czym wielokrotnie czytałam ma sens.
      A w tej formie widzę, że pisząca chyba ma jakieś niespełnione ambicje i prawdopodobnie chce stanąć w roli odkrywcy, autorytetu dla nieznających mego bloga młodszych -jadąc na cudzych obserwacjach.
      Pewnie bym machnęła i na to jak na "skórę " ręką, każdemu coś tam może się zdarzyć.
      Ale ta pisząca, w trakcie mej dyskusji z Capri. była jedną z zacieklej atakujących mnie osób ( na ile wiem, także na zamkniętym forum za mymi plecami)- a teraz proszę co robi. Nagle korzysta z mych obserwacji i pracy?

      Po tym doszło do mnie silne uczucie, że co niektórzy tak bardzo mi w tej dyskusji z capri dowalali, bo chyba kuła w oczy moja wiedza, doświadczenie, obserwacje i gryzła zazdrość. Miałam podobni z kilkoma koleżankami w szkole średniej THK, gdzie wybijałam się wybitną wiedzą w temacie- ale dawno zapomniałam, że ludźmi potrafią rządzić takie emocje. A tu prosze chyba o to chodziło na prawdę.

      A jak ja zniknęłam na jakiś czas z społeczności, poza blogiem i jednym tematem na forum, więc pojawiły się luki, pojawiło się miejsce by co niektórzy mogli zabłyszczeć w eterze, trzymając przy tym klub wzajemnej adoracji.

      Już wcześniej miałam informacje, jak konkretne osoby były przez ten klub dyskretnie ignorowane a przez to odpychane z środowiska. Teraz klubik szaleje. Czysta polityka- świadoma, czy nie.
      Co raz bardziej nie chcę spędzać czasu choćby w eterze z takimi ludźmi.

      Brakuje mi też ciepłego miejsca dla kolekcjonerów -artystów. Wiedza oczywiście, jest ważna. Ale wartości ludzi i dzięki temu odpowiednie środowisko powinny być na pierwszym miejscu.

      Dziękuję za komentarz
      Dzięki komentarzom tutaj wiem, że jest jednak pewien sens blogowania.
      Prawdopodobnie przyszłe posty będą jednak - ale jako foto-posty z minimalnym tekstem. Niech sobie szarańcze naśladownicze teraz docenią mą pracę i szukają tekstów gdzie indziej.
      Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
    2. Przepraszam, dopiero teraz odczytałam ;-)
      Rozumiem, są to niby nieliczne zdania, a jednak to kłuje w oczy.
      Cieszę się bardzo, że posty czasem będą się pojawiać :-D

      Usuń
    3. Doskonale tu podsumowałaś, to co chciałam wyrazić w tym poście, a ciężko mi było to zebrać w klarowną myśl.

      Następnym razem na post mam nietypowy pomysł, pod kątem technicznym, bo jednak wprowadzenie pewnych ograniczeń i ochrona tresści nastąpi. Tylko najpierw muszę to przetestować. :)

      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  2. Daj hasło do bloga zaufanym osobom i po sprawie. Tak jak jest to na bloog.pl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bloga zagląda bardzo dużo osób z zagranicy, pewnie ze względu na foty.One też mają wartość, więc nie chciałabym wprowadzać hasła.
      Sama jako kolekcjoner większość koni oglądam na real fotach innych kolekcjonerów i przez to chciałabym zostawić łatwy dostęp do oglądania moich fot dla innych.
      Nawet kopiowanie fot mniej mnie boli niz odtwarzanie podobnych, a mniej lub bardziej odkrywczych czy oryginalnych haseł z mych postów. Mam specyficzne oczy/perspektywę/obserwacje za czym stoi cała zdobyta wiedza teoretyczna i praktyczna, oraz artyzm, doświadczenie- więc to są mega indywidualne rzeczy. I to to chyba powinnam bardziej chronić. podobne foty może zrobić wiele osób, ale mniej osób widzi to co ja i to jak ja widzę.

      Pozdrawiam i bardzo dziękuję za konstruktywną podpowiedz rozwiązania.
      :)))

      Usuń
  3. Popieram pomysł z hasłem. Bardzo lubię Twój blog i szkoda by było, jakbyś go kompletne porzuciła. Nawet 1 wpis na miesiąc mnie satysfakcjonuje.
    A dzieciakami obgadujacymi na grupach się nie przejmuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki śliczne.
      Odpowiedz jak wyżej co do hasła.

      Własnie całkiem porzucić tez mi szkoda ten blog- tak wiele pracy w niego włożyłam, przez kilka lat. A i masę materiałów, głównie fot mam na kompie i szkoda to ot tak zostawić.
      Szkoda też zostawić ludzi, wszak ludzie to takie prawdziwe duszki, gdzieś tam przed drugim ekranem - z których wiele chciałabym kiedyś spotkać w realu. Bo jakby nie patrzeć łączymy w jakiś sposób nasze serducha za pomocą wiedzy, fot, emocji o modelach, czasem podobnych pragnień itp.
      A ludzie są ważniejsi niż sama wiedza, czy foty. Dlatego jeszcze raz dziekuję tym których napotykam w eterze i przepraszam,że nie daję rady komentować blogów częściej. Podczytuję ile mogę, czasem coś skrobnę jak daję radę.

      Co do obgadujących grup. To co pisza młodsi, to głównie echo emocji zbudowanych przez świadomie działają grupkę wzajemnego wsparcia kierowaną przez baby 25-35 lat i w pobliżu tego przedziału. To już jest konkretna polityka, a nie szczeniackie kłótnie.
      Natomiast dzieki,że piszesz- bo faktem jest,że nie powinnam się tym tak przejmować. Jak większość artystów jestem nadwrażliwcem niestety, biorę sobie do łba zbyt wiele, a zapalczywie muszę pracować nad pewnością siebie- której ostatnimi latami mam zbyt mało. Ale znowu pracuję nad soba.
      jeszcze raz dziękuję za komentarz i ciepło pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Ja nie pochwalam pomysłu z hasłem. Nie utożsamiam się z polskim środowiskiem kolekcjonerów, nigdy nie miałam bloga, nawet ludzie znający mnie osobiście w większości nie wiedzą o moim hobby. Na tym blogu bywam bardzo często, czasem napiszę komentarz jeśli mam coś do powiedzenia. Niezmiennie jestem zachwycona szczegółowymi opisami Dorotheah, jej spojrzeniem na modele, o których wiem że nigdy nie będę mieć w ręku. Nie chciałabym być nagle wykluczona z grona czytelników (a śmiem twierdzić, że jestem jedną ze starszych stażem osób w tej grupie), bo jak niby taki anonimowy fan jak ja miałby udowodnić, że jest "zaufaną osobą"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież wystarczy, że poprosisz o hasło do bloga. Zauważ, że kopiujący rzadko kiedy coś komentują, a już na pewno nie w sensowny sposób. Ja jestem dokładnie tak samo anonimowa jak ty, bo tak naprawdę nikt nie kojarzy mnie z blogiem, stroną, kontem na znanym forum. Nie wstydz się. Dorotheah to wygląda na raczej wyrozumiałą kobietę.

      Usuń
    2. Jak pisałam powyżej na pewno puki co nie ustalę hasła.
      Bo wiem, że sporo osób jest anonimowa z różnych względów. I tak samo chciałabym by moje foty były widoczne dla świata- niech sobie ludzie korzystają z nich przed zakupem koni. Tak jak ja oglądam foty innych ludzi

      Cieszę się, że mój blog, posty Ci służą. Dziękuję za budującą opinie.

      I proszę nie myśl, że jakichś modeli nigdy nie będziesz miała. Ja tak myślałam o wielu modelach lata temu. Ale zmieniłam modele i skupiałam się na tym jak zdobyć jeden konkretny upragniony model. Po latach trochę się tego zebrało. To jak myslisz ma wielki wpływ na twoje osiągnięcia. Popraw myślenie- poprawią się Twoje możliwości. Wierz mi jestem tego dowodem. Przyjdzie czas a jak się uprzesz zdobędziesz upragnione modele. Ale powolutku, konsekwentnie, uparcie. Koncentrując się na marzeniach. Tak się osiąga sukcesy- także w kolekcjonerstwie. Powodzenia i jestem z Tobą.
      Trzymam łapki i pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Dziękuję za wszystkie teksty, wartościowe opisy i masę przepięknych fot. Jest to jeden z niewielu blogów, który obserwuję, ponieważ właśnie tu mogę dowiedzieć się ciekawych rzeczy, nie tylko o modelach (których szczegółowe recenzje zawsze czytam przed zakupem!). Powodzenia, i miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się bardzo, że ktoś to jednak czyta.
      Muszę coś obkminić na jakąś ochronę tekstów, idei, przemyśleń. Mam pewien plan , ale puki co po prostu będzie mniej tekstów. Niech sobie co niektóre cwaniaki same zaczną wymyślać własne hasła.

      Dziękuję, również życzę powodzenia i pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Blog czytam niemalże od samego początku i stanowi dla mnie fundament wiedzy kolekcjonerskiej. Do niektórych postów wracam kilkanaście razy i nadal będę to robiła, bo są napisane na najwyższym poziomie, który chciałabym widzieć jak najczęściej.
    Sama prowadzę bloga w zupełnie inny sposób, nieco chaotyczny, nie zawsze związany z modelami. Więc jeśli chciałabym obejrzeć przepiękne zdjęcia dioramowe i poczytać słowa osoby bardzo doświadczonej - zawsze zaglądam tutaj.
    Dziękuję za Twoją pracę i trud. To pasja, którą postanowiłaś tutaj uwolnić w piękny sposób.
    Plagiat był i będzie.. Tak samo jak wszelkie zło. Trzeba się z tym pogodzić i starać się zwalczać co się da.
    Życzę Ci wszystkiego dobrego, mnóstwo radości i sukcesów. Warto poznać tak wartościowe osoby, choćby tylko przez internet.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Magda Twoja obecność zawsze trzyma mnie jakoś przy końsko-modelarskim życiu :)

      Dzieuję za podbudowanie.
      Prawda z tym plagiatem. Boli natomiast, że osoba, która jeszcze tak niedawno mnie atakowała, teraz cichcem podpisuję się pod moimi obserwacjami jako pod własnymi spostrzeżeniami ( więcej o tym w pierwszym komentarzu pod tym postem). To cwaniactwo zwykłe i hipokryzja przecież jest.
      Och dziękuję za życzenia. Radości by mi się przydało więcej. Trzeba coś z tym zrobić.
      Magda mam nadzieję, że my kiedyś na żywca sobie pogadamy, "jak dwa stare konie" :) Ty chyba masz bardzo piękne serducho kobieto !
      Pozdrówka i także dla Cebie życzonka :)
      I wybacz,że jeszcze Ci nie napisałam komentarza pod twoim achałkiem- ostatnio mi przeglądarkę wywaliło i zjadło długiego komenta i nie miałam siły go pisać na nowo. Ale mam plan ponownie obejrzeć foty koniska bo piękny jest !
      Pozdrowionka !

      Usuń
  7. Eh już dość dawno temu trafiłam tutaj... Zawsze zachwycałam (i zachwycam nadal) się tak profesjonalnie napisanymi postami i wspaniałymi zdjęciami. Zawsze opisywany przez ciebie model był bardzo dokładnie obejrzany, obfocony i ukazywałaś jego piękno w każdym calu... podziwiam za takie wspaniałe podejście :) jak najbardziej dowiedziałam się od Ciebie masy rzeczy, dziękuję :) mam nadzieję, że co jakiś czas jednak napiszesz tu co nieco. Co do kopiarstwa... tak jak wyżej wspomniała Magda: było, jest i będzie... ludzie nie czują potrzeby wysilania się a zazdroszczą tym co czegoś już dokonali... tym co się temu oddali i poświęcili... Nie rozumieją, że to jest złe bo im wszystko jedno. Przykre...Ale powiem tak... twojej klasy nie da się podrobić :) twój blog jest jedyny w swoim rodzaju.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juliett P
      Po prostu ci dziękuję - zabrakło mi innych słów.
      ...
      Tak wieloma ludźmi rządzą emocje, zazdrości zwykłe. Jakoś o tym zapomniałam. Sama od dziecka zwalczałam w sobie wszelkie przejawy zazdrości, starając się ją zastąpić pracą i potem efektami. Przez to czasem nie dostrzegam kiedy i wobec kogo inni mogą rzucać kamieniami, przez zazdrość własnie.
      Teraz tez widzę, jak bardzo moja persona była i jest niewygodna dla co niektórych w środowisku... W końcu łączę fakty w całość.

      Jeśli to jest tak jak zaczynam dziś to widzieć, to nie powinnam się łamać, a zakasać rękawy do pracy.
      Ale odpowiedniej pracy - mam tu co nieco do przemyślenia jak to zrobić. Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pewien pomysł. Nie zaczęłam go jeszcze w praktyce- bo pochłonie masę pracy/czasu. Inwestycja pracochłonności, której się po prostu obawiam- bo czasu mam tak mało.

      A przypomniało mi się jeszcze niedawno pisałam o planowanym u mnie konkursie tematycznym foto contest. 6 dni potem w innym miejscu w społeczności pojawia się propozycja przerobienia dotychczasowego konkursu foto na konkurs tematyczny ...powołując sie,że coś takiego działa od paru lat na jakimś tam forum. Skoro tak, to dlaczego nie przerobiono tego foto konkursu na tematyczny już " parę lat" temu? Czemu do diaska, nagle kilka dni po publikacji mego pomysłu, autorka postanawia zmienić formę ?? Czemu akurat teraz.
      To,że to przypadek - m,ogłabym wierzyć, gdyby nie to,że autorka proponowanych zmian jest osoba, której słowa przytaczałam pod pierwszym komentarzem w tym poście na temat jej odkryć w skutek "studiowanie koni..."
      Hipokryzja do bólu.
      Zrozumiałabym u młodszej osoby. Zrozumiałabym u przypadkowej osoby. Ale nie u kogoś zdecydowanie znanego, kto rzucał kamieniami we mnie....

      Jeszcze raz dziękuję i pozdrowionka Juliett P.
      Jak tylko widzę Twój nick i avatar - japa sama mi się śmieje, bo uwielbiam dawkę pozytywnych emocji jakie zawsze są przy Twoich tekstach :)

      Usuń
  8. Nie potrafię w sensowny sposób zaczynać komentarzy. Ale trochę powiem:
    DZIĘKUJĘ! DZIĘKUJĘ za ukazanie mi i zapewne wielu innym osobom jak bardzo można rozwijać się przy modelarstwie! DZIĘKUJĘ za szczegółowe i pomocne opisy. Pewnych rzeczy nie dało się znaleźć na innych blogach a jak już to jakieś nędzne zdjęcie i opis "polecam tę figurkę bo jest ładna, ale uszy ma brzydkie"
    Takie teksty zawalają czas wszystkim zaś twoje uczyły, edukowały i skłaniały do przemyśleń... Ukazywałaś model takim jakim jest obiektywnie, ale pokazując swoją opinię.
    DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO!
    Zgodzę się z Juliett i Magdą co do kopiarstwa. Jedynie przykre jest to że wiele osób nigdy nie dowie się kim był prawdziwy autor. Wielu zbieraczy breyerów (no nie tylko, ale mam tu na myśli twoje zaangażowanie w temat) za przeproszeniem gówno obchodzi że ktoś się męczy by im pomóc w zdobywaniu wiedzy. Większość takich zbieraczy to osoby 9-14 lat. I takie dzieci ciągle kształtują sobie pojęcie życia i zaczynają już tylko myśleć co zrobić żeby się nie narobić. Smuci mnie to że coraz więcej osób nie ma nawet pojęcia co to PRAWA AUTORSKIE! NP. Na YT jest coraz więcej osób które używają cudzych zdjęć pochodzących z blogów. Niektórzy jeszcze dają te zdjęcia na profilowe :/ szczyt chamstwa.
    Rozumiem że odchodzisz. Może czasem coś skrobniesz. Co do hasła... Jestem na nie. Bo ten blog to był fundament wiedzy tylu osób. Myślę że wielu ludzi ciągle będzie tu wracać a inni może się tu zabłąkają przeczytają i się ogarną? Nie wiem. Nie będę nawet pisać że to twoja decyzja itp, itd bo założę się że o tym wiesz:)
    Jednak dodam jeszcze wyrazy wdzięczności, ale nie mam jak się odwdzięczyć.
    Pozostaje mi życzyć Ci powodzenia w życiu prywatnym. Tak, co taka mała osóbka jak ja może wiedzieć? Nie dużo w tych kwestiach, ale trzymam kciuki za Ciebie i innych która TWORZĄ a nie ODTWARZAJĄ bo to jest godne polecenia.
    Pozdrawiam...
    Nie wiem czy nie po raz ostatni...
    Srokata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Srokata dziękuję Ci bardzo.
      Czasem nie mam pojęcia, kto czyta me wypociny, poza osobami, które komentują częściej. I wydaje mi się potem, ze niewiele osób to to czyta, że każdego tylko foty przyciągają i to na przelotną wizytę.
      Wspaniale,że mnie uświadamiasz, że jednak jest sens tworzyć, pisać.

      Dziękuję tu przy okazji Wam wszystkim Anonimowym osobom, za informację, że dla Was blog stanowi pewną wartość - czego nie do końca miałam świadomość.

      We wdzięczności nie chodzi ot tylko o trywialne słowa, czy jakieś namacalne formy. Ale ot o zwykła emocję w sercu, choćby nigdy nie wypowiedzianą, z którą się żyje. Tak naładowane serducho człowieka potem szanuje cudzą pracę, prawa autorskie ( choćby w okrojonym zakresie w jakim ma ich świadomość w danym momencie życia), czy samego twórcę i jego emocje - niezależnie na ile mu wychodzi jego praca :)
      Oryginalność niestety niewiele ludzi docenia, uprawia, a wiele osób zamiast starać się wypracowywać własną - ot zazdrości innym i dokopie im przy okazji. Gdybym nie miała tej wiedzy - pewnie bym pisała mało, ale albo dobudowując teorę trochę za innymi- powołując się na xródła, czy opinie innych osób, albo bym pisała, ze "koń fajny, tylko uszy ma brzydkie". Lepsze to to niż wczuwanie się w czyjś styl pisząc im dłużej "studiuje anatomię koni..." (oczywiście tekst ma rację bytu jeśli ktoś coś prawdziwego zauważy, odkryje, czy dopisze zwyczajnie, tekst, że upewnił się w prawdziwości teorii na którą już się natykał ).
      Ehhh.
      Dziękuję za kciuki. przydadzą się bardzo- to wszystko czego mogłabym zapragnąć :) Pozdrawiam Srokata ! :)

      Usuń
  9. Po prostu to co robisz jest dopracowane pod każdym względem i dlatego jest tak chętnie kopiowane- bo każdy chce być na szczytowym poziomie,ale nie chce dać niczego od siebie. Będzie mi bardzo brakować twoich wpisów,może nie zawsze je komentowałam,ale w miarę możliwości czasowych zawsze je czytałam.Jesteś naprawdę doświadczoną kolekcjonerka,widać,że to co tworzysz jest przemyślane i zorganizowane. Robisz to z pasją i profesjonalizmem,czego wielu z nas brakuje.Bardzo lubię tego bloga,panuje tu miła atmosfera,która właśnie ty stworzyłaś i będzie szkoda mi się z nim rozstawać.
    Zgodzę się,blogowanie zabiera mnóstwo czasu i sił. A kiedy jeszcze widzisz,że ktoś kopiuje twoją wielogodzinną pracę, to już w ogóle masz dosyć jakiegokolwiek działania w internecie.
    Trzymaj się, pozdrów synka,spełniaj swoje artystyczne plany,żeby twoje "skrzydła' dalej były orlimi skrzydłami i nie zapominaj o osobach,które naprawdę Cię szanowały :)
    Pozdrawiam Serdecznie
    Emilia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emilia dziękuję bardzo. Dziękuję i za życzonka i za bycie tu i w środowisku ze mną i za zrozumienie mnie.
      Wielokrotnie poświęcałam na napisanie postów dzień-łącznie wiele dni roboczych, czyli tak na prawdę albo moje potencjalne artystyczne prace, pieniądze, czas na pasje, czy czas z rodziną. Czyli nie dość, że wyszłam na tym do tyłu, to jeszcze przy okazji jakieś trole atakują i jednocześnie się karmią mą pracą, głodne cudzych wyników. Ehh.

      Ale może faktycznie nie powinnam się tym przejmować tak mocno- to jest wszędzie, a ja powinnam robić swoje dla radochy robienia. Tylko może rzadziej- na tyle ile dam radę. I w formie chroniącej bardziej oryginalność przemyśleń.
      Jeszcze nie postanowiłam dokładnie co i jak się zmieni.
      Chodzi mi po głowie bardziej chronione- np. meilowe publikowanie niektórych prac. Może to by chroniło trochę wartość tekstów.
      Na blogu- jako, że szkoda to ot rzucić tak po prostu, tak jak wyżej pisałam, będą co jakiś czas na pewno fotoposty.
      Musze sprzedać kopa samej sobie jakoś inaczej to zorganizować.
      I jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim, którzy tu byliście ze mną i mnie niejednokrotnie tez wspieraliście, trzymaliście na duchu.
      Przecieplutkie pozdrowionka Emilia! Malucha pozdrowię- właśnie lecę się z nim pobawić. Breyerek będzie przy tym z nami, obserwując zabawę- pewnie CLY Phoenix :)))

      Usuń
  10. Dorotheah piszesz wspanaiałego bloga! Nie wiem co mogę jeszcze napisać, bo brak mi słów. Pomimo tego, że rzadko coś tutaj skrobię to myślę, że jest to jeden z najlepszych blogów w Polsce. Czytam. Czytam. Czytając ten post miałam łzy w oczach, powstrzymywane, ale jednak były a pisząc ten komentarz drżą mi ręce. Nie jestem, nie czytam Twojego błota od początku, zaledwie od kilku miesięcy, ale Twoje rady są naprawdę świetne, posty, opisy naprawdę świetne. Tworzysz piękne akcesoria dla modeli czterokopytnych. Takie, o których ja, jako początkujący, mający zaledwie dziewięć Schleichów pasjonata koni i modeli, figurek mogę marzyć. Mogę marzyć o takim talencie i to marzenie będzie pewnie jednym z miliarda niespełnionych. Życzę sukcesów na dalszej drodze życia. No i współczuję tego, że Pani wieloletnie poświęcenie czasu zostało skopiowane i wklejone w inne miejsce w Internecie (podali chociaż źródło?). Liczę, że znajdzie Pani chociaż odrobinę czasu, aby napisać chociaż bardzo krótki post.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za napisanie w tym poście. Dzięki tym wiem, że są ludzie dla, których było warto pisać.
      I teraz jedynie upewniłam się, że pisywać czasem jeszcze powinnam- ale już nie na starych zasadach.
      Moje akcesoria są po prostu fajne - to po prostu to co sama w praktyce chciałabym mieć dla koni. Rzadko jest w tym jakiś tam większy czynnik artystyczny - choć jakieś tam oko trzeba mieć dla rozkminiania skali, odpowiedniego ułożenia i doświadczenie potrzebne w estetycznym wykonaniu się bardzo przydaje. Takie rzeczy może zrobić masa osób i czasem przez to szkoda mi na to czasu. Ale jednak fajnie mieć takie kantarki czy prezenterki na koniach- bez nich byłoby pusto, monotonnie.
      To, że masz dyszkę Schleich oznacza piękny początek. Coś czym trzeba się cieszyć teraz i tu, nie czekjąc na czasy 10 Breyerów- bo w oczekiwaniach mogłabyś stracić radochę zabawy/ czy cieszenia się kolekcją. Z czasem pewnie pojawią się następne konie a teraz raduj się stadkiem. A marzenia, choćby te małe modelarskie zaiste- z czasem jak się człowiek zaprze się urealniają. Talent tudzież wypracowanie -też. Więc głowa do Góry i do pracy nad sobą :)

      Jak wcześniej podkreślałam to nie kopiowanie wprost, a raczej cytując za pierwszą anonimową osobą z komentarzy (- 3 komentarz w tym poście):
      " są to niby nieliczne zdania, a jednak to kłuje w oczy."

      Więc jak pisałam czasem posty będa ale w zmienionej technicznie formie.
      Pozdrawiam cieplutko ZuZuHorse !

      Usuń
  11. Długo nawet bardzo bardzo długo mnie tutaj nie było. Miałam za sobą ciężkie miesiące, ponieważ wykryto u mnie wadę serca. Dość poważną. Ale nie o tym chcę pisać, nie lubię się źalić. Mam zamiar zacząć bloga od początku, pod całkiem innym formą. Dawny zapał znikł i mi i widzę po tym (bardzo smutnym dla mnie) poście, że Tobie. Nie nawidzę gdy ktoś krzywdzi inną osobę( za co często odstawiłam po pysku, no bo przecież to Polska! I tu nie można obronić innej osoby bez porządnego (przepraszam za wyrażenie) wpierdo*u.) Mam szczerą nadzieję, że notka pojawi się chociaż raz w roku. Chcę jeszcze Ci powiedzieć, że byłaś jesteś i będziesz dla mnie OGROMNYM autorytetem. DZIĘKUJĘ CI Z CAŁEGO SERCA! A co do pomysłu z hasłem to moim zdaniem jest on bardzo dobrym rozwiązaniem! Pozdrawiam i czekam na odpowiedź oraz post o tym co dalej z blogiem!
    TWoja wierna czytelniczka
    WIOLA <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wioletta! Trzymaj się z tym serduchem. Chyba jeszcze trudniejsze nie samo posiadanie zdrowotnych problemów, jest myśl o jej posiadaniu, ograniczeniach i życie z tym. Wierzę, że jest Tobie z tym bardzo ciężko- w głowie, emocjach. W Polsce to już nawet nie można wspomnieć, że jest Ci ciężko z poważnych problemów- bo zaraz doczepią Ci etykietę, że się użalasz. Trzeba siedzieć cicho z własnym bólem emocjami- bo inni to wymuszają. A już takie narzekanie na pogodne, na wszystko jest powszechną w kraju normą.
      Ja wierzę, że bardzo ciężko Ci teraz i łączę się z Tobą.
      Nie wiem czy cię to choć troszkę pocieszy, ale znam paru miłośników koni z wadami serca. Niektórzy nawet troszkę jeżdżą konno na odpowiednich, zaufanych koniach. A jeździectwo rekreacyjne, czasem nawet sportowe uprawia wiele osób z wszelkiego typu wadami. Na ostatniej olimpiadzie wygrał starszy już pan z sztuczną panewką biodra. Więc z jednej strony nie możesz- w swej głowie- poddać się za mocno swej wadzie. Musisz szukać na własną rękę przykładów innych, którzy dają radę żyć z czymś podobnym na sposób interesujący Ciebie.
      Sama nie jestem wolna od "wad". Gdy byłam dzieckiem wpadłam na deseczkę z gwoździami, z których jeden mi wlazł w staw skokowy. Krew się lała, dziura wielka- ale szybko się wygoiło. Jednak z czasem zaczęłam minimalnie krzywo stawiać stopę- by odciążyć niektóre urażone ścięgna. Po paru latach skończyło się to wizytami u ortopedów. mówili: "sama z tego wyrośnie". Ale nic się nie poprawiało, przez kolejne lata-noga bolała. Pojechałam do specjalisty z pod Wawy. Obejrzał foty i po minucie powiedział "za 2 tygodnie operacja". Miałam 14 lat. Pocięto mi nogę, na blokadzie j jasiu, wsadzono w gips aż do końca uda, na kilka miesięcy. Miałam nauczanie domowe. Pół roku później uczyłam się chodzić od nowa na galaretowatej,słabej nodze. Przez siedzenie w domu- stałam się krótkowidzem - założyłam okulary. Doszła wada kręgosłupa i inne. To zmienia człowieka.Kuleję do dziś, wielu typów butów nosić nie mogę. W szkole miałam opóźnienia, ale je nadrobiłam. Na WF zwolnienie na lata. Byłam do kitu- nie miałam wybicia z tej nogi, kostka bolała, ciągnęła przy wielu ćwiczeniach. I co najgorsze: w siodle też. Kostka, kolano sztywne,biodro wykręcone przez nie, sylwetka usztywniona, z kręgosłupem utrudniającym prawidłowy dosiad. Czasem miałam tak silne bóle pleców, że nie mogłam jeździć przez 2-3 tygodnie. Mimo wszystko jakoś jeździłam, z czasem nawet zawody jakieś. Ale inni pracowali nad końmi, technikami jazdy- a ja nad tą cholerną, sztywną nogą, bolącymi plecami. Nikt mi nie podpowiedział jak mam nad tymi problemami pracować. Doczytałam sama. Konia kupiłam, siodło lepsze. Eksperymentowałam z dosiadem usiadłam inaczej- wygodniej- odkryłam pierwszy raz prawdziwą przyjemność, bez bóli. Kurs zrobiłam, ludzi uczyłam, sporo zrobiłam. Ale do poziomu jazdy o jakim marzyłam- milowa droga. Nie pisana chyba.
      Bo dziś całą historię interpretuję jednak jako znak od wszechświata, że jeźdźcem zwyczajnie nie było mi pisane zostać. Nie zabroniono mi być - jeźdźcem przeciętnym, ale nie wybitnym. Wskazówka. Można się z nią boksować- albo ją zaakceptować i znaleźć druga stronę medalu. Coś za coś. Za to wrażliwość i łeb mam niezwykłe. Od początku wszystko mnie kierowało w inną drogę- a ja jak baran się upierałam na coś innego. Ze strachu tak naprawdę wychodzącego od mych bliskich "o los i wątpliwy chleb artystów". Teraz ten strach siedzi mi bardzo głęboko za skórą - i staram się złapać byka za rogi. Tego w mych myślach, emocjach, podświadomym strachu sabotującym moje wyniki, jakość pracy.
      Postaraj się odnaleźć swoją druga stronę swojego medalu. Twoją skazówkę. Wiem,że to nie łatwe. Pomyśl w czym jesteś, lub mogłabyś stać się wybitna- mimo swej wady, a może właśnie paradoksalnie dzięki niej ??

      Na bloga może jeszcze dziś będę eksperymentować z innym rozwiązaniem niż hasło, o czym, nieco pisałam.

      Wiola pozdrawiam Cię Słońce - trzymaj się. I daj sobie trochę czasu!

      Usuń
  12. Szkoda, wielka szkoda, że ktoś może taki wstręt wzbudzić. To jest naprawdę okropne.
    Dziękuję za wszystkie posty, zdjęcia, wszystko. To tutaj nauczyłam się 1/3, co wiem o modelach. Posty, które były tu napisane, dodawały mi też mądrości- uczyłam się nie tylko o figurkach/figurach, ale o wielu innych rzeczach...
    Wchodziłam tutaj po 5 razy dziennie, żeby chociaż zobaczyć, co się dzieje w modelowym świecie. Szczerze mówiąc... To jeden z najlepszych blogów, najwartościowszych, jakie znam albo znałam.
    Będę bardzo wdzięczna, jeżeli blog pozostanie jako pamiątka, pamiętnik, którego strony będę mogła jeszcze raz przeanalizować! Z uśmiechem i otwartą głową.
    A co się stanie z pani kolekcją? Zostanie sprzedana?
    Będę wdzięczna, jeżeli choć kilka pani koni zostanie- zostały zbierane z taką pasją! Podziwiam tą cierpliwość, wytrwałość i no... wszystko, znowu, wszystko :)
    Mam nadzieję także, że odpisze pani na mój komentarz jeszcze ostatni raz.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczerze mówiąc nie jestem w temacie, weszłam przez przypadek na tego bloga, szukając info o różnych zwierzętach dla lalek, ale jeśli twój pomysł czy felieton został w słowo w słowo zerżnięty, to możesz się ubiegać o jego usunięcie. Jeśli nie to, cóż. Jest takie powiedzenie, że człowiek nie wymyśli już nic, na co ktoś inny by nie wpadł. W sensie, że może przez przypadek wpadliście/wpadłyście na to samo?

    Btw piękne zdjęcia koni. ;) Nawet nie wiedziałam, że tyle tego jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz.
      Lalki to jednak zupełnie inny temat, inna specyfika i zakresie wiedzy, tworzenia w powiązanych treściach. Malarstwo rzeźba wielu innych zwierzaków, też jest inna np. nie jest tak skomplikowanym i rozległym tematem jak rzeźba koni.
      Jeśli ktoś czyta Twoje wypowiedzi wielokrotnie, to potem jego mózg raczej odtwarza, syntetyzuje, przekonuje się do jakiejś teorii lub nie.
      Ten kto pisze słowa w stylu "człowiek nie wymyśli już nic, na co ktoś inny by nie wpadł" - raczej nie tworzy zbyt wiele wartości, ani nie zajmuje się aktywnie naukami. To by rozwaliło cała ideę praw autorskich, sens eksperymentów naukowych itp.
      Taka pani Rowling od Harrego Pottera, na ile wiem, zlepiła w całość i po swojemu, rzeczy które były, lub mogły już być, owszem. A jednak jakby nie patrzeć na całą pracę - to coś konkretnego, oryginalnego stworzyła i ma do tego prawa autorskie, o których się dziś nie dyskutuje, tylko je szanuje.

      Owszem kilka osób ( podobno 6) w danym czasie może mieć podobny pomysł, zazwyczaj w różnych częściach globu- święcie w to wierzę!!! Absolutnie wierzę, że ktoś nie widzący na oczy mego bloga, postów na forum itp. pisze/wymyśla wiele podobnych idei. Wręcz się tym cieszę, że dochodzimy do czegoś podobnego niezależnie - to jest piękne. Szanuję też bardzo teksty nie odkrywcze ale autentyczne typu "ten konik jest ładny, choć ma brzydkie uszy".
      Ale wielokrotne czytanie pewnych tekstów - a potem napisanie bliźniaczej idei jako własnej to już coś niepokojącego IHMO. To już jest mało oryginalne i gdy częściej się zdarza- może wpływać negatywnie na autora tworzącego oryginalne treści, wartości.
      Prawa autorskie chronią nie tylko teksty zerżnięte słowo w słowo, ale i teksty, w których napisano mniej więcej to samo w innych słowach. Nawet jeśli się coś tam doda, a coś tam odejmie z tekstu oryginalnego - to jest to i tak PRAWNIE jedna z form łamania praw autorskich. Kiedyś zgłębiałam temat- radze poczytać, bo ciekawa sprawa.

      Zresztą to nie chodzi o jedną konkretną osobę i jedno hasło/odkrycie zabawnie podobne do tego o czym wcześniej czytała, bo czasem każdy cośtam palnie raz czy może dwa. Ale chodzi mi o wiele sytuacji z różnych stron i cały sens zjawiska które nie zatrzymane będzie jak rozpędzone koło nadal implikować podobne sytuacje. I w czym już nie mam ochoty uczestniczyć. To jest sens całej sprawy.

      Niech sobie teraz co poniektórzy sami wymyślają, tworzą, wysilą się jak ja do tej pory. Blog, moje posty miały wpływ na wiele głów, z których niektóre dziś udają, że tak nie było. I to jest przykre, żałosne.
      Więc i nie mam dłużej nie mam ochoty dzielić się moją wiedzą, przemyśleniami w takim środowisku.
      Doskonale wiem jakie były początki - jak ludzie w Polsce pisali, że Breyery to są fe, plastikowe, brzydkie, krzywe, błyszczące i nienaturalne, nie to co Scheleich ( z szacunkiem do nich). Wiem co ludzie w polskim środowisku w kwestii anatomii pisali, zauważali gdy zaczęłam więcej publikować. A ile później osób poszło do przodu w wiedzy, obserwacjach i pracach. I teraz mamy wśród nich parę cwaniaków, którzy udają, ze ich wiedza się wzięła tylko z zagranicznych stron, albo z kosmosu. No proszę !!!

      Usuń
  14. Nie puszczam komenta osoby, która napisała jeden z tekstów jaki mnie dotknął. Bo raz że:
    - nie chodzi tylko o jedna konkretną osobę, zdarzenie, ale pewną ich powtarzalność i jeszcze bardziej o ryzyko pojawienia się kolejnych- co już mnie nie bawi 8)
    - nie mam ochoty wytykać konkretnych sytuacji, osób, nie tędy doga.
    - nie mam ochoty by akurat ta jedna koleżanka, która poczuła się i jej koleżanki zrobiły mi tu szambo w odwecie 8) Już swoje narobiły w sieci.

    Niech sobie te koleżanki w końcu same wzbogacą własne głowy - niech kupią kilka-set książek, zapiszą się na parę szkoleń i zaczną własną przygodę z tworzeniem uczciwym. Jak coś własnego, autentycznego stworzą- docenią wartość tego i zaczną wtedy może rozumieć moje dzisiejsze przemyślenia, chęć chronieni tworzonych wartości.

    Od tej pory będą przy nowych modelach jedynie foto-posty. Plus mam pewien techniczny patent na zamknięcie samych tekstów -otwarcie dla osób zainteresowanych. Kasować z dotychczasowych rzeczy na blogu- raczej nic nie będę. Więcej i publicznie dla Wszystkich może napiszę czasem o bzdetach, czy moich mini rzędach itp. - bo tu teksty nie są jakieś bardzo twórcze. :P

    Kolekcja oczywiście zostaje. Kolekcja i blogowanie choć powiązane, to mimo wszystko w mym domu są niezależne tematy. Jak bym mogła być budzić się i nie widzieć tych wszystkich konisk skaczących po mych półkach???

    Dziękuję wszystkim za wsparcie i zrozumienie. Nie spodziewałam się, że tyle osób mi napisze takie poważne, mocne słowa, że dla tylu z Was ten blog znaczył aż tak wiele. Dzięki Wam mam poczucie, że jednak było warto. Będę trzymać łapki za Wasz rozwój i w temacie hobby i koni w ogóle. Kochani nie tylko czytajcie w necie. Kupujcie, chłońcie książki, publikacje specjalistyczne. Wiedza w necie jest najczęściej bardzo rozrzedzona, nie traćcie czasu na czytanie wszystkiego - bo Wam życia zabraknie na inne rzeczy, publikacje istotniejsze.Twórzcie siebie samych - prawdziwych .
    To jest do zrobienia- niestety w żmudnym procesie - ale co stworzycie w głowie, a potem na innych nośnikach tego Wam nikt nie odpierze. Satysfakcja gwarantowana. I cwaniactwa tu brak.

    Wieczorkiem odpisze na przeskoczone komentarze, bo muszę mega pilną sprawę załatwić. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnio sama mam mało czasu na przeglądanie blogów, pisanie i komentowanie, ale dziękuję ze Twoje słowa pod postem na temat Koła Naukowego. Zazdroszczę Ci tego, że miałaś tak wiele okazji na zdobycie wiedzy. Sama korzystam z wielu książek, od kiedy poszłam na studia w moim życiu częściej są żywe konie (A nie tylko modelarskie, choć nadal dzielnie zbieram.). Rozumiem twoją sytuację, bo sama chciałam mieć stronę inną niż blog, ale ostatecznie brak czasu sprawia, że rzadko coś tam napiszę. Na szczęście cieszę się, że są ludzie, którzy o mnie nie zapomnieli, pomimo, że z blogów odeszłam, choć prowadzę stronkę.
    Mam nadzieję, że od czasu do czasu wpadniesz do mnie i dodasz parę słów - bardzo mi pomagają i dodają otuchy, jak Twój ostatni komentarz.
    Uwielbiam Twojego bloga i przykro mi było z powodu tamtej sytuacji, ale że sama dowiedziałam się dużo po fakcie co, kto i jak, to nawet nie chciałam strzępić sobie języka. Niemniej masz duży wkład w ten świat. Ja trochę też, bo kiedyś to ja wszystko powoli, amatorsko rozkręcałam, a teraz inni zbierają laury i mają Cię gdzieś, więc wiem co czujesz.
    Niemniej - pisz dla takich ludzi jak ja, którzy chcą wiedzieć coś więcej - nie tyle o modelach koni, co o żywych koniach. Przecież to jest nasza pasja.

    Trzymaj się cieplutko,
    Cari Magelfo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz o to chodzi, że jak Ci na czymś zależy, w tym wypadku na praktyce przy koniach- to walczysz o to. I to jest rewelacyjne ! I jestem z Tobą wszystkimi kończynami. Nawet gdybyś chciała w ten sposób jedynie pogłębić swoje umiejętności artystyczne w dziedzinie koni- to tez byłoby warto. Teraz sama masz szansę walczyć o większy rozwój Twojej wiedzy. O poznanie koni. Zapewne będzie ewoluować Twój sposób spojrzenia na konie. Po prostu -choć nie mam teoretycznie do tego prawa- to jestem dumna z Ciebie :)

      Na twojego bloga długo nie mogłam trafić. Aż ostatnio go znalazłam. Na pewno zajrzę tam jak tylko będę mogła - z tym u mnie słabo od dawna, ale staram się.
      Kochana, nie mogę pisać za innych, wiec napisze za siebie: ja doskonale Cię pamiętam! Sama wspominam pogaduchy i własnie mam szacunek do tego co robiłaś na pierwszym forum, które tak na prawdę pozwoliło pozbierać ludzi, zbudować podstawy szerszego środowiska osób zainteresowanych tematem.
      Bez tego sądzę, że nie tak szybko by się narodziło forum modeli koni, które wtedy miało większość narybku od Was. I szkoda, że była jakaś taka atmosfera, porównania, że zamknęłyście schleich.czo. Chyba wtedy już po cichu narastały pewne sytuacje. Dążenia za ambicjami, rywalizacjami, przy zepchnięciu w cień zwykłej radości wspólnych pogaduch choćby o konikach "made in china". Sama byłam częścią pogoni za co raz piękniejszymi modelami, rzeźbą koni i nie widziałam tego wtedy tak jak teraz to widzę. Zagalopowaliśmy się. A powinno się trochę powalczyć o docenianie Schleichowego forum. Dwa fora tworzyły zdrowsze środowisko, bez jednej absolutnej forumowej pseudowładzy co jest możliwe przy jednym forum itp. Była możliwości wyboru miejsc i dziś bardzo tego brak. Brak tej atmosfery.
      Teraz od jakiegoś czasu cześć artystów, kolekcjonerów i oryginalnych twórców, nie może się odnaleźć "w środowisku" i szuka grup FB, wielu małych miejsc, czy anglo języcznych stron. Brak mi wielu konkretnych ludzi ( szkoda, że musimy rozmawiać w innych miejscach). Ale są osoby, które udają, że tego nie ma, ot znikające jednostki-znikający problem. A"komu źle- droga wolna i won". Czas zweryfikuje taki sosik.

      Pamiętaj, że jestem z Tobą i pewnie spore grono ludzi też :) Pozdrowionka wielkie i cieplutkie :) Walcz o swe marzenia ! Spełniaj je!

      Usuń
  16. Dzień dobry bądź Dobry wieczór, tu Devisza... może nie pisałam tutaj za często, ale wierz mi, że zawsze podziwiałam twojego bloga, nie mówiąc już o wkładzie, jaki wniosłaś do naszej małej społeczności. Mimo, że siedzę teraz w sprawach biurowych to miło wspominam tamte dni, kiedy każdy wchodził na forum i nikogo nie obchodziło co ma, co zbiera, ile, jakiej firmy??? ważne było, że jest i chce się czegoś dowiedzieć.
    I myślę, że nie powinniśmy się wstydzić naszej ciężkiej pracy, jaką włożyłyśmy w ten świat - jeśli ktoś mówi głupoty, powiem mu, że je mówi bo wiem jak to było od samego początku. I nie mam nic przeciwko wzorowaniu się na kimś, ale zauważyłam, że ludzie zaczęli to mylić z kopiowaniem - ok, wzoruj się na jakimś blogu, ale bądź sobą a nie tym kimś. Szkoda, że teraz ciężko cokolwiek zrobić w tym środowisku i szkoda mi ludzi, którzy cierpią na głupich spinach innych osób. Nie wiem gdzie popełniłyśmy błąd, ale strasznie się na tym przejechałyśmy... ja, że byłam zbyt miła niż powinnam. :) Więc nie daj sobie wmówić, że nic dla nas nie zrobiłaś, zrobiłaś bardzo dużo!
    Najsmutniejsze są chyba dla mnie dramy, nie sądziłam, że doczekam się ich w takim środowisku, gdzie ktoś będzie mówił głupoty za moimi plecami bo może.
    Mam nadzieję, że nie poddasz się tak łatwo i pokażesz innym, że my wciąż tutaj jesteśmy. Trzymaj się tam!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Deviszo! Oj długo się nie "słyszałyśmy"!
    Po pierwsze - wielki, ogromny szacun do Was dziewczyny! Za to co zrobiłyście poprzez forum w całym środowisku. I jeszcze większy szacun, że potrafiłyście tym kierować w atmosferze jakiej dziś bardzo brakuje.
    Można było mieć jednego, obdrapanego Schleicha bez nogi i czuć się dobrze na forum. Był luz, bez zawiści, zazdrości, nadmiarów ambicji i władzy, bez zagrywek grup wzajemnej adoracji. Był pokój i "naiwna" - bo czysta przestrzeń dla wszystkich.
    Dziś jeszcze bardziej niż kiedyś doceniam Wasze osobowości - bo to Wy stworzyłyście taką, a nie inną atmosferę.

    Od pewnego czasu mam wrażenie, że nowi ludzie, by być na prawdę zauważeni (- pozory się nie liczą), muszą mieć stado tradków, plus co najmniej 5 koni AR. Paranoja istna i wypaczenie. Anatomia, jakość rzeźby, prace konkretnych artystów- tak po stokroć, sama to zawsze doceniałam! Ale wielkie ale. Patrząc głębiej mam wrażenie, że wiele młodszych szuka jakiegokolwiek konia byleby to był AR ( choćby miał 3 nogi i słabszą rzeźbę od koni popularnych firm) - by sprostać obecnej "modzie". Wypaczenie potworne, nie różniące się od tworzenia poczucia wyższości u pseudo elitarnego grona posiadaczy torebek Prady (abstrahując od samej marki- można by tu podstawić masę zamiennych).

    Dziewczyny zrobiłyśmy swoje i mamy prawo być z tego zadowolone, a nawet dumne ( niezaleznie od prób objeźdzania nam zadków za plecami za "zadufanie" - haha, wiemy co zrobiłyśmy i to jest nasze). Tych którzy udają, lub nie wiedzą jak było, zachęcam do zgłębienia tematu i przekonania się samemu jak to wyglądało. Wiele osób tego nie widziało przez to, że nie byli wtedy obok w zalążku rozwoju środowiska, a i nie doczytali o początkach - warto usystematyzować temat.

    To, że młodziutkie osóbki mniej lub bardziej kopiują styl, konkretne hasła itp. - rozumiem w pełni. To naturalny proces edukacji - warty zauważenia na pewnym etapie np. u 13 letniej osóbki. Kłopot gdy dwudziestokilkuletnia, z grubsza ukształtowana osoba, czerpie nadmiernie. Albo zamiast ot normalnie podsumowywać zebraną wiedzę, pokazuje, że coś tworzy, że ma oryginalne wnioski, w miejscu podsumowania wyczytanych fraz i stawia się w rolę twórcy. Tak buduje sobie "image twórcy" w oczach osób zaczynających temat, nie znających pierwotnych twórców, których z czasem jest co raz więcej. I tym zachowaniem kreuje trend- bo kiedyś na zasadzie powtarzania, obecni młodzi będą robić dokładnie to samo... I też zapomną od kogo daną wiedzę i "re- odkrycia" posiadli. Należą się sztuczne oklaski !
    ...

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeśli jestem zielona w temacie silników samochodowych - poczytam o nich i napisze o nich- to będę odtwórcą, syntetyzującym zdobytą wiedzę. Z czasem może zostałabym nawet znawcą -teoretykiem. I lepiej starać się dojść do poziomu autentycznego znawcy teorii, a nie odtwórcy udającego twórcę. To subtelne rzeczy i do nich pije - kocham autentyzm, choćby szary i z pozoru nieatrakcyjny. Ale wartosciowy. Nie każdy w życiu musi tworzyć, kreować, odkrywać, sam do czegoś dochodzić- to nic złego. Świat ma piękne miejsca dla każdego. A droga twórców, artystów, odkrywców jest bardzo wyboista i nie dla każdego. Zła jest próba odgrywania innej roli.

    Najgorsze jest odmawianie, nieszanowanie praw autorskich oryginalnym twórcom - co dotknęło bardzo jedną z naszych koleżanek. Łatwo tym, którzy sami nie tworzą oryginalnych tekstów, treści, prac się jeździło po niej z hasłami" że ta osoba ma o sobie/swych pracach zbyt wielkie mniemanie". Paskudne dołowanie czowieka.
    Sama bardzo głęboko szanuję cudze -oryginalne prace. Nawet jeśli praca jest słaba (tyle, że kto ma prawo ją określić słabą?- ja nie, więc kto?), choćby to była nawet "kupka w papierku" -co autentycznie było wykorzystywane w sztuce z wyższej półki - ważne, czy to jest autentyczne.

    Dram tez myślałam, że nie doczekam. Bolą te, które przeżyłam sama, że zaskoczyła mnie dwulicowość. Przeszkadzałam chyba niektórym wiedzą, doświadczeniami. Ale jeszcze smutniej mi na myśl o dramach jakie już dawno przeżyło grono innych, wrażliwych, często młodych osób, przez co zaczęły one odcinać się od polskiego środowiska. To poważny problem, którego niektórzy nie chcą widzieć. Coś jest nie tak w środowisku - skoro pojawiają się takie sytuacje.

    I nie chodzi mi tu teraz o tworzenie przepychanek w środowisku ( próbami przepychanek przemilczę), tylko o to by parę osób dostrzegło większą perspektywę i pewne niepokojące procesy.

    Oczywiście nie poddam się. Problemy hartują mnie. Są czymś co należy rozwiązywać.
    Od pewnego czasu rozkminiam jak ważna jest potrzeba stworzenia czegoś co choc troszkę może zaradzi sytuacji. Mam pomysł, którego do niedawna nie chciałam realizować, przez brak czasu. Ale chyba będę musiała to zrobić nie tylko dla mnie - ale i dla innych, o których bardzo ciepło myślę. Bo jest w środowisku sporo osób, o których często, serdecznie i bardzo przyjaźnie myślę. I chciałabym by mogły się one rozwijać z nami -nie gdzieś tam na uboczu, na zagranicznych stronach, ale w polskim środowisku, które będzie je wspierać.

    Nie sądzę, że gdzieś tam przy tym popełniłyście poważne błędy. Było super, demokracja i "paceful". To wszystko, co nastąpiło później to raczej ewolucja środowiska, pociągniętego i kreowanego już dalej. Poźniej powstały problemy- nie u Was.
    Sama natomiast -patrząc z dzisiejszej perspektywy- żałuję, że kilka lat temu, pochłonięta modelami, nie przyglądałam się całemu środowisku, ludziom i sytuacjom znikających jednostek. Powinnam wtedy aktywniej dołączyć i wspierać Schleichowe forum - przede wszystkim ze względu na zdrową atmosferę. To jest chyba błąd jaki ja -wtedy poczyniłam. Wyciągnięcie wniosków to najważniejsza sprawa.

    Wciąż tu jesteśmy - to dopiero początek.

    Deviszo mam nadzieję, że w biurowym życiu nie znikniesz nam zupełnie. Odwiedzaj nas, włączaj się jakoś do dyskusji, do naszego Świata- wierzę, że brakuje Ciebie tak jak i Cari wielu ludziom. Pozdrowionka ciepłe !

    OdpowiedzUsuń
  19. Dorotheah, wiele lat temu twój blog zainspirował mnie do zrobienia pierwszego w swoim życiu miniaturowego siodła. Wyszło prze-okropnie w porównaniu z twoją ówczesną ujeźdźeniówką ;D, ale ja pękałam wtedy z dumy i pamiętam jak raz po raz oglądałam zdjęcia twoich rzędów zachodząc w głowę "jak ona to zrobiła?". Działałam metodą prób i błędów, testując różne materiały, wykroje, co dać na terlicę?, jak zrobić panele?... zakiełkowała wtedy we mnie pasja, która trwa do dziś i którą teraz ja zarażam innych :). Gdybym w przeszłości nie "odkryła" twojego bloga kto wie, czy moja siodlarnia dziś byłaby pełna siodeł a półka pełna modeli koni :).
    Chciałam, żebyś wiedziała, może podniesie cię to na duchu...
    Wszyscy żyjemy teraz na wariackich papierach. Za mało czasu by tworzyć, jeszcze mniej by swoje dzieła pokazywać innym a o komentarzach można praktycznie zapomnieć.
    Sama zauważam, że im więcej jest na moim blogu wyświetleń tym mniej komentarzy się pojawia, tak jakoś jest, choć szkoda.
    Pozdrawiam,
    Karrosi

    OdpowiedzUsuń

Witaj. Dzięki, że czytasz moje posty.
Niedawno znalazłam i usunełam kilka komentarzy nie zwiazanych z treścią reklamujacych jakieś dziwne rzeczy, prawdopodobnie z jakiegoś robota. Więc teraz wstawiane komentarze będą sprawdzane. Pozdrawiam :)